- Mama a jakie ja mam ocy? - zapytała mnie Hania mrugając intensywnie. Ostatnie 10 minut wpatrywaliśmy się sobie w oczy z latoroślami określając ich kolor. - Lóźowe? - dopytała Ziutka z płonną nadzieją.
- To nie my pomazaliśmy to zdjęcie - surowo spojrzał na popisaną długopisem fotografię Toniu. - Nie mogliśmy tego zrobić,byliśmy wtedy w niebie. Niepodważalne alibi.
- Piotrek! Coś Ty sobie zrobił? - zawołałam patrząc na syna, który na uszy założył coś w rodzaju ochraniaczy, a na czole miał maskę do spania na oczy. - Gdzie? - zdziwił się Pitu szczerze.
- Nie mogu patrzeć na ten Pani dywanik z tamtego pokoju. - pani Wala stanęła w progu podparłszy się pod boki i kręcąc głową. - Hmm? - podniosłam głowę znad klawiatury. - Pani nie miałaby nic przeciwnego by go wyprać do pralku? - Miałaby.
- Mama, a pokas cy tez mas dziulkę w blodzie? -Nie mam - co robić. Odparłam Hance, analizującej moją twarz. - A umies lobic lulkę językiem? - Hanka drążyła dalej. -Nie umiem. - jestem jedynym nieumiejącym przedstawicielem naszej rodzinki. - To spotlaw. - zdecydowanie nakazała Hanka.