Posty

Gospodarka przestrzenna

Obraz
– Dobry wieczór. – zadudnił wieczorem znajomy, acz lekko zmieniony głos. Postać w piżamie w ciapki stała w sypialni przy łóżku od  Szymon owej strony: – Jestem Tatuś. – oświadczyła: – Mam brodę. – dodała: – i wykupiony na to miejsce tutaj bilet. – powiedziała . Gdy Tata jest nieobecny, tak zacna przestrzeń do spania nie może się przecież marnować i trzeba ją rodzinnie zagospodarować. Właścicielka biletu i tatowej brody wpakowała się z błogim westchnięciem, po czym zamarła, odkopsała gwałtownie kołdrę, wyskoczyła z łóżka i popędziła do swojego pokoju. Po chwili wróciła ze swoją ukochaną maskotką- Fafkiem pod pachą. – Zapomniałam o Fafku, ale by mnie wcześniej zdemaskował. – wyjaśniła uprzejmie, po czym z błogością zakutała się w pościeli.  # siedliskonajlepiej   # zapuszczeni   # bilet   # miejscówka   # równowaga  #gospodarkaprzestrzenna

Krokodyl

Obraz
Veni. Vidi. Vici. Dojechaliśmy na Nordkapp. Ba, nocowaliśmy tam!! Ujmując w wielkim skrócie: przejechaliśmy Litwę, Łotwę, Estonię, Finlandię i dotarliśmy do Norwegii, na samą północ. Najdalej, gdzie można dojechać autem. Po drodze wpadliśmy do Muminków i Buki, a także do Mikołaja (istnieje, lepiej być grzecznym  😉 ). Udało nam się zobaczyć start Rajdu Finlandii w Yvaskyle. Równie żywo reagowaliśmy na widok podwójnych tęcz i stad reniferów. Zwłaszcza przy pierwszym tuzinie, bo potem już odzywaliśmy się, wskazując brwiami, tylko poprzez takie wyrażenie, pozbawione już nasycena emocjonalnego, jak: "O".  Lecz gdy dotarliśmy do Lahti, nie spodziewaliśmy się w sumie, że i my będziemy mieć tam słynnego skoczka. Jednak nie ma co, miejsce zobowiązuje i mamy. Wyczyn skoczkowi się udał. To plus. A minus, że przy okazji skoczek wziął i pękł sobie kość ramieniową tuż nad łokciem... W ten sposób nasz wyjazd skrócił się, no aż o tydzień, ale... odhaczyliśmy wszystkie najważniejsze dla n...

Cisza

Obraz
Trochę nas nie było, bo byliśmy wyjęci z zajętości. A potem zajęci wyjętością. Jakoś tak wyszło. Wyjazd udał się absolutnie fantastycznie! Wprawdzie z powodów losowych, musieliśmy wrócić tydzień wcześniej, a kolejny przebujać w klimatach sponsorowanych przez literki eNeFZet, lecz pogłębiło to jedynie rozkwitły na końcu „świata” detoks od mediów społecznościowych. Może wstyd się przyznać, ale jakoś  nie umiem wrócić i zaniedbałam przez to  Pani Potrafi . FB kiwa palcem, że nie ma ze mną kontaktu. Jak nie ma, jak ci co chcą, to przecie mają... Pożegnaliśmy również wczoraj moją Babcię. Na razie jakoś lepiej mi w ciszy.

Sójka & bójka

Obraz
Fanów spragnionych wieści  😉  o naszych Złotych Graalach pragnę uspokoić. Graale są. Mają się świetnje. Wprawdzie lekko przystopowały z tupaniem po parapetach, ale tematy Wilga+ nie zmniejszyły aż tak ich zacięcia, po prostu nieco później lądują na parapetach i kontrolują czy jesteśmy nadal zakutani w kołdry: - Tu Figaro! Śpiiijooo? Śpijooo? Whaaat?! - rozbrzmiewa nie o czwartej godzinie a przed siódmą. Może weszły w tryb "wakacje". Chyba, że ja coś przesypiam... Dziś za to mie liśmy ciekawą akcję. Jak zawsze słychać było Figaro oblatującego nasz dom. Ale potem dołączył do jego fletowania skrzek sójki. A te wiadomo to niezłe są czasem bandytki. Figaro oddalił się, zabrzmiał z dystansu. Nastąpiła ostrzejsza pyskówka w krzakach, więc łypnęłam okiem znad rąbka kołdry. Patrzę a Figaro goni sójkę i kieruje ją wprost na okno w sypialni!! Zamarłam bo chłopaki ostro na czołówkę zasuwają. Zamknęłam oko. Sójka spektakularnie wyrżnęła w szybę a Figaro ułamek sekundy przed jej wykone...

Brzuchomówca

Obraz
- Halo ekipa!! Co będziecie jeść na śniadanie? - Płaatkii!! - Niee wieeeem! - Jajkoo! Albo nieee.. Parówki!! - doleciało zewsząd. - Dobraa!! Chodźcie!! Antek? - Tata  Szymon  interweniuje porannie, goniąc śpiochy. - Wstałeś?  - Nie, trenuję mówienie przez sen. - „zasakrazmował” pod nosem średniak, wyłaniając się ze swojego pokoju. Dziś pytanie, dziś odpowiedź. #poranek   #nastolatki   #menu   #niewiem #tydzieńdokońcaroku   #jakżyć   #jakwstać #zapuszczeni   #siedliskonajlepiej

HotHotHotHot

Obraz
Dla kogoś, takiego jak ja, kto organicznie nie znosi upałów, a za upał uważa każdą nieludzką temperaturę powyżej 21 st. C, perspektywa najbliższego tygodnia, o tym galopującym globalnym ociepleniu nie wspominając, jest porażająca. Nie ma gdzie się schować. A może rzucić to wszystko i zostać islandzkim elfem? Poza tym pieruńskim duchotem, to dzień mega pozytywny, dostałam super niespodziankę, odebrałam wyniki rezonansu, wynik zadowalający, wszystko ok, potwierdziły się przypuszczenia, mózg mam.  # siedliskonajlepiej   # zapuszczeni   # zdycham   # islandzkielf

Ko(sz)mary ogrodnika

Obraz
Słychać, a właściwie nie słychać, bo nasi pierzaści sąsiedzi przestali wydzierać dzioby i wreszcie robią coś dla jaj. Słychać za to pierdyliardy komarów, bo jaja nie były uprzejme jeszcze się najwyraźniej wykluć i te kilogramy wizzzzzgoczących udarowo bzyczydełek – zamiast wpadać prost do dziobów tych, którzy by docenili istnienie tego bzyczącego i latającego mikrobiałka – rzucają się na każdą krwistą istotę, która wyściubi nos na zewnątrz.  Niestety albo nasze pierzaste sąsiedztwo, co się nim zachwycałam oniemiała dobrobytem gatunków śmigających, grzebiących, ćwierkających przed oknami, ma w głebokim poważaniu przesyt i klęskę urodzaju, albo nie wyrabia z przerabianiem, albo siedzi na tych jajkach i nie ma komu zbierać. Na nietoperze dziś jeszcze za wcześnie. Chcąc nie chcąc muszę stawić czoła tym rządnym krwi ustrojstwom, co je znoszę tylko dla dobra planety, chociaż wiem, że to tylko jeszcze 31 lat i idę podlać błagające o wodę roślinki, bo przecież dopiero można. Wcześniej s...